Dzisiejszy dzień zapowiadał się w miarę lekko. W planach
miałam jedynie wywiad oraz spotkanie z menadżerem, a potem całe popołudnie i
wieczór wolne. Z chęcią wybrałabym się na jakąś imprezę razem z moją najlepszą
przyjaciółką. Zwłaszcza, że od dawna nigdzie wspólnie nie wychodziłyśmy. Kiedy
rozmowa z dziennikarką się zakończyła miałam jeszcze dość sporo czasu, aby
dostać się do centrum Londynu, dlatego zostałam w kawiarni i zamówiłam kawę.
Nie musiałam na nią długo czekać. Kelner już po chwili mi ją przyniósł.
- Z dodatkiem wanilii, tak jak w zamówieniu. Kawa na koszt
firmy, panno Evans. – rozpromieniony położył pełną filiżankę przede mną i
wrócił za bar. Odprowadziłam go wzrokiem, a potem odwróciłam się w stronę okna.
Właśnie przez ulicę przebiegała w podskokach mała dziewczynka w czerwonej
sukience, a za nią pędziła wysoka kobieta na szpilkach, która głośno rozmawiała
przez telefon. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zapracowaną i zmęczoną, jakby
nie odpoczywała od bardzo dawna. Miała rozczochrane włosy i kilka znacznych
zmarszczek na twarzy, które można było zobaczyć z daleka. Chciałam przyjrzeć
się jej jeszcze dokładniej, ale zniknęła wraz z dzieckiem za pobliskim murem.
Zaraz po tym przed oknem kawiarni pojawiły się dwie młode dziewczyny. Jedna z
nich odwróciła się w moją stronę i przez chwilę stała nie ruchomo. Kiedy upiłam
łyk kawy brunetka zaczęła piszczeć i pociągnęła swoją koleżankę za rękę. Może
potrzebowała chwili upewnienia? Zdezorientowana towarzyszka popędziła razem z
nią i nim się spostrzegłam obie stały naprzeciwko mnie.
- Martina? Nie mogę uwierzyć! Jeju, to ty! W takim… zwykłym miejscu. Lubię
tu przychodzić.. Ty też? Nie wierzę. – ledwo łapała oddech podczas
wypowiadanych słów. – Mogłabym sobie zrobić z Tobą zdjęcie?
- Jasne, nie ma sprawy. – uśmiechnęłam się szeroko.
Odsunęłam filiżankę kawy kilka centymetrów dalej, aby przypadkiem jej nie
strącić i wstałam do zdjęcia. Dziewczyna podała telefon swojej koleżance i
ustawiła się obok mnie. Objęłam ją lekko ramieniem. Rozbawiło mnie to, że przez
mój dotyk dziewczyna zaczęła drżeć. Emocje, pomyślałam. W sumie jej się nie
dziwię, ja dawniej również szalałam i byłam bardzo podekscytowana, kiedy zobaczyłam
kogoś z show-biznesu. Teraz jednak nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, może
dlatego, że sama się w takim świecie obracam. Po kilku ujęciach i wymianie zdań
zadzwonił mi telefon, z czego ogromnie się cieszyłam, bo te dziewczyny powoli
zaczęły mnie wkurzać swoim gadaniem, w szczególności ta jedna. Odeszły, a ja
odebrałam telefon.
- Halo? Martina? Musimy się dzisiaj spotkać! – usłyszałam
głos Sue.
- Coś się stało?
- Nie, nic. Po prostu projektant ma kilka pomysłów co do
sukienki na galę w przyszłym miesiącu i chcielibyśmy to z Tobą przedyskutować.
- Rozumiem. – odpowiedziałam. – Kiedy mam przyjechać i
gdzie? Od razu zaznaczam, że zaraz spotykam się z panem Stevens’em, więc do
godziny drugiej po południu całkowicie odpadam.
- Może być czwarta? Przyjedź do studia projektów. –
rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź. Włożyłam telefon do kieszeni i
dopiłam kawę. Wzięłam torebkę z krzesła, położyłam na stoliku dość spory
napiwek i wyszłam z kawiarni. Jakoś „na koszt firmy” nie lubię brać żadnych
rzeczy. A jeśli niby te słowa zwalniają mnie z zapłaty, to nie zwalniają mnie
przecież z dania napiwku. Wyciągnęłam kluczyki i wsiadłam do samochodu.
Spojrzałam w lusterko. Szminka lekko mi się rozmazała dookoła ust, dlatego
poprawiłam ją, a potem posłałam sobie egoistycznego całusa. Chwilę potem
ruszyłam z parkingu.
Do
biura pana Stevens’a dotarłam w niecałe pół godziny. W sumie z obrzeży miasta
do centrum droga nie zajmuje aż tyle, ale trafiłam na jakieś objazdy, które
dwukrotnie wydłużyły trasę. Kiedy zapukałam do drzwi menadżer czekał już na
mnie. Zaprosił mnie do środka i kazał usiąść. Przez kilka minut się nie
odzywał. Szukał czegoś w komputerze. Wyglądał na bardzo skoncentrowanego, dlatego
siedziałam spokojnie nie chcąc mu przeszkadzać. Przyglądałam mu się bez słowa.
Jego błyszczącym, zielonym oczom, pięknym ustom oraz lekkiemu zarostowi. Chyba
spostrzegł, że się w niego wpatruję, bo przełknął ślinę i poluzował krawat
wokół szyi. Skarciłam się w duchu. Po raz kolejny przyłapałam się na tym, że
zachwycam się jego wyglądem. Przecież to mój menadżer! Jest starszy… Ale tylko
siedem lat. O siedem za dużo! W mojej głowie myśli strasznie się mieszały, a ja
z upragnieniem czekałam na przerwanie tej niezręcznej ciszy. Chwilę potem menadżer
uruchomił drukarkę, która zaczęła drukować masę kartek. Spiął je wszystkie
zszywaczem i położył przede mną.
- O to twój plan na najbliższe trzy tygodnie. – powiedział w
końcu. – Kilka wywiadów, wystąpienie w telewizji, premiera płyty, gala… Proszę
zapoznaj się z tym i jeśli miałabyś jakieś uwagi, dzwoń kiedy chcesz.
- Dobrze, rozumiem. – kiwnęłam głową i spojrzałam na
pierwszą stronę, na której widniała jutrzejsza data. Przymrużyłam oczy. W
planie zawarte było jakieś spotkanie niespodzianka, o którym wcześniej nic nie
słyszałam. Menadżer jakby widząc moje zdziwienie odezwał się.
- Właśnie, zapomniałbym. Jutro masz prawie cały dzień wolne.
Jedynym twoim zadaniem na jutrzejszy wieczór będzie spotkanie z pewnym
przystojniakiem w pięknej restauracji. – zaśmiał się. – Proszę Cię o
punktualność i w sumie chyba o tyle. Szczegółów dowiesz się na miejscu.
Nic z tego nie rozumiałam. Zazwyczaj, kiedy miałam się z
kimś spotkać, pan Stevens omawiał ze mną przez długi czas wszystkie elementy
spotkania, tak aby wyszło idealnie. Zawsze wiedziałam wcześniej z kim mam się
zobaczyć, a teraz to wszystko to był jeden wielki pytajnik. Przejrzałam szybko
plany na resztę dni.
- Wstępnie zgadzam się z tym wszystkim. – powiedziałam cicho.
- To dobrze. Przepraszam, że układałem to wszystko bez
Ciebie, ale ty ostatnio miałaś dużo spotkań, wywiadów w takich godzinach, w których
pracują dane agencje, więc stwierdziłem, że sam to załatwię. Chcę Cię jak
najlepiej wypromować. W końcu za to mi płacą. – znowu się zaśmiał i poprawił
się na fotelu.
– Na dzisiaj to tyle. Widzimy się pojutrze. Zdasz mi relację jak po spotkaniu.
– Na dzisiaj to tyle. Widzimy się pojutrze. Zdasz mi relację jak po spotkaniu.
- Dobrze. Postaram się wszystko dokładnie opisać. –uśmiechnęłam
się. - Do widzenia.
Wyszłam z biura. Cały czas zastanawiałam się nad tym
tajemniczym spotkaniem. Myślałam, że pan Stevens będzie razem ze mną na nim, a
tutaj się okazuje, że będę sama. Pewien przystojniak? Ta informacja dodaje pikanterii
do tego wszystkiego… W jakim celu w ogóle jest to spotkanie? Przekonamy się
jutro. Wsiadłam do samochodu i na telefonie wybrałam dobrze mi znany numer…
________________________________________________________________________________
No i jest pierwszy rozdział :) Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nauki mam ostatnio masę. Po za tym jakoś nie jestem z tego rozdziału zadowolona. Zupełnie sobie go inaczej wyobrażałam i zapewne gdybym w ciągu dnia miała więcej czasu wolnego, to na pewno wyszedłby tak jak myślałam. No ale cóż... Pozostawiam go do waszej oceny :) Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję!
Ooooooo *.* nareszcie:) tylko dlaczego tak mało? :) Jednak sie cieszę... hmmm bardzo mnie zaciekawiłaś tym, spotkaniem i tajemniczym przystojniakiem... :) Martina sama w sobie nie jest zła, chyba nawet ja polubilam mam tylko nadzieję że jako gwiazda nie będzie się uważała za kogoś takiego wiesz..... że tylko ona jest najważniejsza itd. chociaż po spotkaniu w kawiarni sie taka nie wydaje :)
OdpowiedzUsuńczekam na klejnego !:)
Zapraszam jeśli nie czytalas jeszcze nowego rozdzialu :)
http://defend-zaynmalik.blogspot.com/
Ściskam i życzę duuużo bardzo dużo weny :*
Wohoo, jest 1 rozdział! ^^ Bardzo mi się podoba, świetnie piszesz i umiesz zaciekawić swoją twórczością. Czekam na next :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na nowe rozdziały :)
imaginy-1dbyme.blogspot.com
świetnie się zaczyna! Czekam na kolejny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Masz fajny styl pisania :) Szkoda, że taki krótki, bo bym mogła czytać w kółko i w kółko ^^ Czekam na następny rozdział i weny życzę! :*
OdpowiedzUsuń